Sesja ciążowa – mroźne momenty wczesnego wiosennego dnia

Blog fotograficzny / 21 marca, 2024

Pierwszy dzień wiosny już prawie mija. Nie mija natomiast coś innego – oto tworzy się życie. Po cichutku, gdzieś w środku rośnie – małe, jeszcze spokojne – ONO.

Zapraszam Was, moi obserwujący, na małą wycieczkę. Dzisiaj towarzyszyła mi Jola. W sumie mógłbym powiedzieć, że było ich dwoje. Momentami nawet troje. Sesja ciążowa to nie tylko zdjęcia. To chwile, które zapisują coś więcej – opowieść o początku.

Klimat zimy, gdy zbliża się wiosna, to trudny czas na zdjęcia. Koloru jeszcze brak, pogoda często płata figle, wiatry hulają jak szalone. Gdyby nie to, że jeden z głównych uczestników tej sesji chyba nie ma ochoty dłużej czekać na prawdziwą wiosnę, pewnie nie ruszyłbym w plener. Trafiło nam się jednak fajne okienko pogodowe i, mimo że momentami wiatr dawał się we znaki, Jola dzielnie znosiła chłód i te 8 stopni w powietrzu.

Nie było bajki w ujęciach – bo nie miało być. Sesja ciążowa w Dobczycach miała być czymś prostym, naturalnym. Prosto z oka. Kadry, które zapisują prawdę – emocje, ruch, spojrzenia. To one zostają na dłużej, prawda?

Na samym końcu czeka na Was mały bonus. Zdjęcie, które jest takim moim małym „marzeniem” od czasów, gdy obejrzałem pierwszy raz „The Ring”. Tamten klimat zawsze robił na mnie wrażenie – tajemniczy, trochę niepokojący, ale fascynujący. Moi towarzysze tej fotowyprawy nie mieli nic przeciwko i… wyszło. Dzięki Jolka!

Sesja ciążowa w Krakowie czy Dobczycach to nie tylko kadry. To historie, które opowiadamy razem. Wystarczy jedno spojrzenie, jeden moment, aby uchwycić coś niezwykłego. Dziękuję, że mogę być częścią takich chwil.

Zapraszam do oglądania efektów i – jeśli macie ochotę – do stworzenia razem Waszej historii. 😊