
Blog fotograficzny / 31 grudnia, 2024
Tego dnia pogoda była wyjątkowo przyjemna. Temperatura bliska 0, śnieg, którego wszędzie indziej brakuje, niebieskie niebo…i widoki.
Rusinowa Polana to chyba jedna z najprostszych dolinek w Tatrach. Przy okazji też bardzo urokliwa. Robiąc krótki spacer można poczuć się otoczonym szczytami górskimi. Gdziekolwiek dookoła nie spojrzysz, widzisz szczyty.
Parking jest przy wejściu na szlak. Poniżej znajdują się 2 awaryjne, gdyż ten dość szybko się zapełnia. My byliśmy po 9 i już były dwa ostatnie miejsca. Kosztuje 45 zł za cały dzień pobytu.
Ruszyliśmy na szlak z raczkami – woleliśmy od razu się zabezpieczyć na wszelki wypadek. Przydały się zdecydowanie – były fragmenty bardziej wychodzone i śliskie a były też fragmenty ze śniegiem. Mimo wszystko raczki zdecydowanie ułatwiły całą wyprawę. Dla zapominalskich przy wejściu można sie zaopatrzyć w cenie 50 zł w zestaw. Polecam jednak kupić wcześniej własne, sprawdzone jakiejś lepszej marki i z większą ilością kolców.
Sama trasa to już czysta przyjemność, po chwili wędrówki przez las wyłania się nam obraz szczytów górskich wokół. Zupełnie inaczej niż na trasie z Brzezin do Hali Gąsienicowej (opis znajdziesz tutaj).
Na polanie jest sporo ławeczek, miejsc do odpoczynku. Dla chętnych jest trasa na Gęsią Szyję lub do kaplicy Wiktorówki. My pozostaliśmy na polanie i cieszyliśmy się słońcem i zjazdami na jabłuszku.
Polecam zdecydowanie na krótki i przyjemny spacer w górach. Nawet z małymi dziećmi.
Parking:
https://maps.app.goo.gl/fGKyVUGgjYsREJii6
Trasa
Galeria









