
Blog fotograficzny / 14 stycznia, 2025
Poranek według prognoz miał być „zabójczo” zimny. -15 stopni i pochmurno. Brzmi jak idealny dzień na schowanie się pod kocem, prawda? A jednak zdecydowałem się wybrać na szlak z pewną „małą Mi” i „sfinksem”. Jak się okazało, prędzej można wytypować właściwe numery w lotto niż pogodę!
Ubrani w ciepłe kurtki, rękawiczki i czapki ruszyliśmy na Śnieżnicę z Przełęczy Gruszowiec. Szlak krótki, przyjemny, wręcz niewymagający – idealny na taki zimowy poranek.
Już na starcie okazało się, że choć parking w środku tygodnia był pusty, warto mieć w bagażniku łańcuchy. Mi się na szczęście nie przydały, ale lepiej być przygotowanym na każde warunki.
Na szlaku cisza. Dosłownie. Część niebieskiego szlaku przecieraliśmy w śniegu, ale droga do ośrodka rekolekcyjnego była pięknie ubita. Krótki spacer w górę szybko sprawił, że kurtki stały się za ciepłe, a czapki zaczęły przeszkadzać. Odczuwalne -3, a miejscami słońce sprawiało, że czuło się nawet cieplej.
Widoki na trasie zapierały dech. Potężne drzewa ubrane w białe, śnieżne okrycia, cisza przerywana tylko delikatnym szumem spadającego z gałęzi śniegu. Skrzypienie śniegu pod butami dodawało uroku każdemu krokowi.
Ludzi spotkaliśmy dopiero przy górnej stacji kolejki i stoku Kasina Ski. Nawet tam, w okolicy altany przy ośrodku, śnieg wyglądał na nieruszony – jakby czekał na nas.
Zdecydowanie polecam tę wyprawę. Śnieżnica to idealny kierunek na krótki i przyjemny spacer. Cisza, spokój i piękne widoki – tego możecie się tam spodziewać. Warto, nawet przy mroźnych prognozach! 😊












